Dobra wiadomość! Wartość ludzkiego życia w Polsce wzrasta! Jeszcze 16 lat temu śmierć 55 ludzi obywała się bez żałoby narodowej (katastrofa „Jana Heweliusza"). 12 lat temu tyle samo ofiar  (powódź tysiąclecia) wywołało jeden dzień żałoby. W 2009 r. wystarczy 13 osób, by wprowadzić żałobę na 2 dni. Ten 800% wzrost wartości może być uznawany za niewątpliwy sukces ostatnich lat!


Obecna żałoba narodowa jest 6tą za prezydentury prof. Lecha Kaczyńskiego i 12tą w III RP. Jest też kolejną żałobą fikcyjną. Nie oszukujmy się, katastrofa na Śląsku nie ma tak wielkiej wagi jak choćby śmierć Jana Pawła II. Po odejściu Papieża nawet gdyby żałoba nie została urzędowo zadekretowana, to i tak raczej nikt  otwierałby wtedy dyskotek czy stadionów piłkarskich. (nawet jeżeli znalazłaby się grupa osób chcących się wtedy bawić, to  i tak jej mała liczebność spowodowałby, że organizowanie dyskoteki byłoby wtedy po prostu nieopłacalne). Z tą jest inaczej. Choć na pewno wypadek w kopalni jest wielką tragedią dla rodzin ofiar (którym szczerze współczuję) to „okres smutku i zadumy” wprowadzony przez Prezydenta jest tworem absurdalnym. Nie rozumiem dlaczego np. rybak z Kaszub czy mieszkaniec Warszawy lub Poznania ma zmieniać swoje plany na wolny czas ze względu na to, że kilkaset kilometrów od jego domu miał miejsce wypadek o nadzwyczajnym zagęszczeniu zmarłych. (Swoją drogą takie właśnie wypadki uświadamiają, że życie jest krótkie i trzeba „chwytać dzień” a marnować czas na smutki, bo niewiadomo ile jeszcze takich dni nam pozostało.)


Tragiczny absurd sytuacji podkreśla fakt, że w czasie trwania tej żałoby na polskich drogach zginie ok. 28 osób. (Wg ubiegłorocznych statystyk KG Policji w wypadkach drogowych ginie codziennie średnio 14 osób). Jak będą czuły się rodziny ofiar tych, którzy w poniedziałek i wtorek nie dojadą do domu?


Drodzy Państwo, nie oszukujmy się. Decyzja o wprowadzeniu żałoby wynika nie z nadzwyczajnej empatii Pana Prezydenta. Jest ona zwykłym zagraniem PRowym. Nic nie kosztuje (w końcu zapłacą właściciele klubów, sal koncertowych i innych przybytków rozrywki), a ukazuje głowę państwa jako współczującego ojca. Choć może wyda się to absurdem, to właśnie ta żałoba narodowa, czyli tak naprawdę wykorzystanie ludzkiej śmierci do celów politycznych, jest ostatecznym wyrazem braku szacunku do ofiar tragedii.